Duplicity, friendship and maybe love?

Never say never

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Przestałam się kontrolować, usiadłam na nim okrakiem i delikatnie musnęłam jego usta. Po czym on wsunął do moich ust język, buziak szybko przerodził się w pocałunek...

Kilka godzin później

Obudziłam się najprawdopodobniej w sypialni chłopaka, poznanego na dyskotece, nawet nie wiedziałam jak ma na imię. Obok łóżka leżała moja torebka. Szybko wyślizgnęłam się z objęć i wyciągnęłam mój telefon, wskazywał 4:00. Zaczęłam zbierać z podłogi moje ubrania, po cichutku wyszłam z mieszkania i zadzwoniłam po taksówkę. Po 20 minutach byłam pod moim domem, żeby nie obudzić ojca weszłam do mojego pokoju przez okno. Przebrałam się w za dużą koszulkę i położyłam do łóżka, szybko zasnęłam ze zmęczenia.
Rano szybko obudziły mnie promienie słoneczne, gdyż zapomniałam zasłonić okna. Gdy zeszłam na dół, do kuchni śniadanie już czekało na mnie. Pyszny omlet z truskawkami w wykonaniu mojego taty. Mmmmm pyszne jak zawsze. Po skończeniu jedzenia włożyłam naczynia do zmywarki. Poszłam do garderoby i wybrałam ciuszki na dzisiejszy dzień. Przypomniało mi się, że w moim pokoju są jeszcze ciuchy, które nosiłam poprzedniego dnia. Przeszukując kieszenie w spodenkach natknęłam się na karteczkę od chłopaka poznanego w parku, którego tak oschle potraktowałam. Może jednak powinnam zadzwonić i jeszcze raz przeprosić? Może on tylko sobie żartował? Może dzisiaj już nie pamięta, że mnie w ogóle spotkał? Nagle tysiąc myśli przeleciało mi przez głowę.
Po chwili zastanowienia wysłałam smsa o treści

"Hej, może pójdziesz na przeprosinową kawę? Dziewczyna z parku ;)"

Nie musiałam długo czekać na odpowiedzieć, minęła zaledwie minuta i już ją otrzymałam:

"Z chęcią :) Kawiarnia "Juliet" obok parku o 16?"

Odpowiedziałam:

"Pasuje ;)"

Do 16:00 miałam jeszcze dobre kilka godzin. Na dzisiejszy dzień wcześniej nic nie planowałam. Ze względu na fantastyczną pogodę przebrałam się w bikini i wyszłam za dom opalać się.
Wcześniej znalazłam starą kartę pamięci, którą używałam 5 lat temu, włożyłam do telefonu, chciałam posłuchać starych piosenek.
Wróciły do mnie wspomnienia. Z każdą kolejną piosenką przypominało mi się inne zdarzenie, inne osoby. Doszło do mnie jak bardzo się zmieniłam przez te kilka lat. Potknęłam się o drobne problemy i zgubiłam drogę do celu z dzieciństwa. Jak bardzo zmieniłam towarzystwo. Może gdybym była kimś innym niż jestem dzisiaj moje życie wyglądało by inaczej. Dzisiaj czuję się zimna jak lód, obojętna jak głaz. Wtedy byłam kochanym dzieckiem z wielkimi ambicjami. Miałam iść na najlepsze studia, miałam pracować w jakiejś korporacji. A w obecnej sytuacji nie czekają na mnie żadne studia, a jak praca to w nocnym klubie albo domu publicznym... Czuję się jakbym przegrała życie... Zmarnowała szansę na szczęśliwe życie...
Z drugiej strony przyzwyczaiłam się do mojego obecnego życia tak bardzo, że nawet nie wiem jakie miałabym szanse się zmienić. Sama nie wiem czy oczekuję pomocy z otoczenia, czy jednak nie. Nie wiem co dzieje się w mojej głowie, obecnie mam mętlik. Czuję się jakby w mojej głowie nadprzyrodzona siła maczała w tym palce i jakiś czas temu mi wszystko poprzestawiała.

Zbiżała się 15:00 więc poszłam do garderoby. Po 30 min byłam gotowa do wyjścia. Specjalnie wyszłam szybciej, żeby się przejść dłuższą drogą. O 15:45 byłam już w kawiarni, usiadłam przy jednym z wolnych stolików. 10 minut później...

Od autorki:Rok mnie tu nie było :c BARDZO, BARDZO Was przepraszam! Ale pojawiłam się znowu , co prawda z krótkim rozdziałem, ale jednak ;) Może ktoś przeczyta. Nie wiem na jak długo, ale postanowiłam na chwile obecną tu wrócić :) Trzymajcie się! Mam nadzieję do następnego
Tagi: rozdział 5
22.08.2015 o godz. 23:29
Gdy podszedłem już do niej, zapytałem:
- Co się stało?
- Nic. - odpowiedziała patrząc smutnym wzrokiem.
- Nic? Przecież widzę, że coś Cię dręczy.
Widziałem w jej oczach strach, a jednocześnie chęć wygadania się. Nie była pewna czy może mi zaufać. Rozumiałem ją, przecież mnie nie zna i tak nagle ma mi wszystko powiedzieć. Ja jej miejscu też bym się zawahał. Delikatnie otworzyła usta, lecz po chwili zamknęła.
- Nie bój się mnie, możesz mi zaufać.
Kąciki jej ust lekko uniosły się ku górze. Nie wiedziałem co jeszcze powiedzieć, zrobić. Ale w głębi duszy miałem nadzieję, że ona potrzebuje czasu, by mi zaufać.
Nagle wstała i powiedziała:
- Przepraszam, pójdę już...
- Poczekaj, dam Ci mój numer. - Dałem dziewczynie małą karteczkę. - Zadzwoń jakbyś chciała pogadać.
Odeszła bez słowa. Usiadłem na tej samej ławce i spuściłem głowę. Nienawidzę patrzeć na cierpienie innych. A ta nieznajoma wyglądała jakby zawalił jej się świat.

Oczami Amy


Zabrakło mi odwagi, by opowiedzieć o całym moim życiu obcemu chłopakowi. Karteczkę z jego numerem schowałam głęboko do kieszeni spodenek. W tym samym czasie dostałam smsa.

Od:Emily
"Heej, wiemy, że przechodzisz trudne dni. Może wyjdziemy gdzieś, żeby odpocząć? ;)"


Wiedziałam, że chodzi im o zabawę w jakimś klubie. W sumie, od śmierci mamy nigdzie z nimi nie wychodziłam. Pomyślałam, że może to dobry pomysł, żeby trochę odreagować.

Do:Emily
"Dobry pomysł, będę za 20 minut :)"


Od:Emily
"Czekamy :*"


Szybko wpadłam do mojego pokoju, włożyłam do torebki sukienkę i wyszłam. Dobrze, że nie było ojca w domu, bo musiałabym się tłumaczyć.
Gdy weszłam do domu sąsiadek, one akurat wybierały sukienki na dzisiejszą noc. Było po 19, więc zaczęłyśmy się ubierać i malować. Zawsze do klubu malowałam się mocno, nie tylko dlatego, żeby ukryć niedoskonałości, bardziej chodziło mi o to, żeby nikt mnie nie poznał.
Taksówką pojechałyśmy do najlepszego klubu w mieście. Inni potrzebowali specjalnych wejściówek, ale nie w naszym przypadku. Bella miała znajomości i zawsze wchodziłyśmy tam za darmo. Gdy przechodziłam obok ochroniarza, szepnął mi na ucho "Dawno cię tu nie było".
Najpierw poszłyśmy na parkiet. Po około piętnastu minutach koło Emily zakręcił się jakiś mężczyzna. Podeszłam do baru i poprosiłam o jakiegoś mocnego drinka. Chciałam się dziś zabawić, tak bardzo. Żeby urwał mi się film. Chciałam zapomnieć ten dzisiejszy dzień. Posiedziałam jeszcze jakiś czas przy barze i piłam kolejne dawki alkoholu. Zakręciło mi się trochę w głowie, więc przestałam i dosiadłam się do jakiś przystojniaków.
- Pokaż co potrafisz maleńka - powiedział jeden z nich.
Chodziło mi o to, żebym zatańczyła na rurze. Byłam tak bardzo pijana, że odważyłam się. Wyginałam się tak przez dobre trzydzieści minut, aż zabrakło mi sił. Usiadłam na czyiś kolanach. Po chwili poczułam jakiś dotyk na mojej ręce. Była to ręka chłopaka, który przyglądał mi się od początku imprezy. Poszłam za nim, wyszliśmy z klubu. On zamówił taksówkę.
- Musisz już odpocząć.
Nie czułam zmęczenia, wręcz przeciwnie - rozpierała mnie energia. Powiedział taksówkarzowi nieznany mi adres. Pomyślałam, że to adres jego domu.
Nie pomyliłam się, dwadzieścia minut później, gdy taksówka się zatrzymała powiedział mi. Po wejściu do jego mieszkania kazał mi się rozgościć i czuć jak u siebie. Usiedliśmy na kanapę, on włączył tv. Przestałam się kontrolować, usiadłam na nim okrakiem i delikatnie musnęłam jego usta. Po czym on wsunął do moich ust język, buziak szybko przerodził się w pocałunek.


Od autorki: Heeeej! Przepraszam za tak długą nieobecność, ale dwumiesięczny brak weny do mnie przyszedł :( Mam nadzieję, że wybaczycie i przeczytacie. Rozdział krótki, wiem, ale to specjalnie. Jak myślicie? Skończy się tylko na pocałunku czy coś więcej?
Tagi: rozdział 4
13.08.2014 o godz. 21:35
Mijają kolejne dni, kolejne coraz bardziej beznadziejne niż poprzednie. Chciałabym z kimś porozmawiać, ale tak naprawdę nie wiem czy mam z kim. Angela próbowała. Bo po co mam komuś coś mówić, jak i tak stwierdzą, że "będzie dobrze".

"To jest tak, że myślisz, że masz przyjaciół, ale się mylisz. Są dla Ciebie mili i zawsze próbują Cię "pocieszyć", a tak naprawdę w dupie mają to jak się czujesz. Gdy powiesz coś nie tak, od razu obrobią Ci dupę. Nie ufaj im, bo zawsze się kurwa zawiedziesz.Poczujesz się zraniona a oni jeszcze naplują Ci w twarz, odejdą i zapomną o Twoim istnieniu."

Oczami taty Amy

Po śmierci żony życie stało się trudniejsze. Od zawsze przecież były problemy codziennego życia, ale odkąd jej nie ma... to jest jeszcze gorzej. Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu, oczywiście jest jeszcze córka. I ona też jest dla mnie bardzo ważna. Ostatnio słowa Angeli dały mi dużo do myślenia. "Ona zamknęła się w sobie, żyjąc jakby od środka" Nie wiem jak dotrzeć do córki. Pewnie na wizytę do psychologa nie zgodzi się iść, ale chyba będę zmuszony do takiej decyzji.

Oczami Holly

Rozumiem, że Amy jest ciężko. Lecz to nie jest dobre rozwiązanie. To, że ona coraz bardziej zamyka się w sobie. Powinna mówić komuś o tym co czuje. Nie wiem czy jestem jeszcze jej przyjaciółką, skoro jesteśmy dla siebie coraz bardziej obce. To boli, jeszcze niedawno byłyśmy sobie bliskie. Nieważne co jeszcze pomiędzy nami sie wydarzy, dla mnie zawsze będzie ważna. Mimo wszystko...

“[…] ból innych nieraz gorzej boli niż własny.”

Oczami Amy

Chciałam iść na spacer do parku. Wyszłam z pokoju, tata siedział w salonie. Weszłam do niego, chcąc powiedzieć, że wychodzę pierwszy raz od bardzo dawna.
- Dobrze, że przyszłaś. Chcę z tobą porozmawiać.
- O czym?
- Rozumiem, że jest ci ciężko, ale... nie możesz spędzać całego czasu w domu.
- Właśnie wychodzę.
- Sama?
- Tak. - Odpowiedziałam, nie chciałam tej rozmowy.
- Pomyślałem, że przydałaby ci się wizyta u psychologa. Nie możesz się tak bardzo zamykać w sobie.
- Nie! Nie chcę do żadnego psychologa, rozumiesz?!
- ...
- Właśnie, nie rozumiesz mnie! Nikt mnie nie rozumie. - Do oczu napłynęły mi łzy. Wybiegłam z domu, trzaskając drzwiami. Słyszałam jeszcze przez chwilę jak mnie wołał.
Uspokoiłam się trochę dopiero w parku. Usiadłam na ławce. Zaczęłam analizować słowa ojca. "Przydałaby ci się wizyta u psychologa" Może i ma trochę racji. Ale ja nie chcę z nikim o tym rozmawiać. Może i taka rozmowa by mi pomogła. Ale nie jestem na tyle silna, żeby się zwierzać komuś obcemu. Tacie, ani cioci nie mam odwagi powiedzieć co czuję.
Wyciągnęłam z torebki pamiętnik. Zawsze go mam przy sobie. Otworzyłam na kartkę z datą, kiedy mama jeszcze żyła. Z każdą następną stroną wracały wszystkie wspomnienia. Coraz więcej wspomnień. Łzy napłynęły mi do oczu, bo wiedziałam, że tak już nie będzie. Jestem zbyt słaba, żeby usunąć wspomnienia. Codziennie się nimi dławię. Żyję przeszłością. Chyba nie warto, bo przeszłość zawsze będzie do mnie wracać. I będzie coraz trudniej.
Nagle dotarło do mnie, że nie będzie już tak jak kiedyś. Zmieniłam się. Nie wiem czy na lepsze. Straciłam cząstkę siebie. Straciłam zaufanie. Zaufanie, którym kiedyś darzyłam ludzi. Wszystko, co mnie cieszyło odeszło, wszystko, co kochałam zostawiło mnie samej sobie.

"Mówisz, że jest dobrze. Rozmawiasz. Trzymasz się. Wmawiasz sobie, że jest w porządku. Czujesz się tak, jakby było. Ale wystarczy jedna sekunda. Jedno małe wspomnienie. Jedna myśl. Żeby wewnątrz posypać się na kawałki. Raz, drugi, trzeci, dziesiąty, aż kiedyś będą tak małe, że już się nie poskładają. Wiesz o tym tylko ty. Tylko ty wiesz co czujesz. Bo są takie stany, których nie warto opisywać, bo i tak nikt nie zrozumie. Trzeba z nimi żyć, albo nie… Trzeba przez nie cierpieć…"

Oczami Justina

Wracałem właśnie do domu, szedłem przez mój ulubiony park. Uwielbiałem spędzać w czas. Nagle zauważyłem płaczącą dziewczynę. Znałem ją ze szkoły, ale nawet nie wiedziałem jak ma na imię. Od pewnego czasu spoglądałem na nią na przerwach. Szczerze mówią, podobała się mi. A teraz widzę ją samą, zapłakaną. Może coś się stało? Może zapytać się przy nie potrzebuje pomocy?

Od autorki:PRZEPRASZAM Was bardzo za to, że długo mnie tu nie było ;c Ale niestety brak weny mi towarzyszył. Co napisałam to usunęłam, bo nie wiedziałam co wymyślić dalej. Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie przed to. Dziękuję za 11 komentarzy. To jest bardzo miłe z waszej strony. Ale ja już nie zanudzam. Co myślicie o rozdziale? Pojawił się Justin :) Jak zareaguje?
Tagi: rozdział 3
07.06.2014 o godz. 21:07
2 miesiące później

Zaczął się rok szkolny, niestety. Właśnie w nim czeka mnie matura. A co potem? Sama nie wiem. Powinnam już zacząć szukać uczelni, ale kompletnie nie wiem do jakiej chcę pójść.
Właśnie skończył się apel. Rozeszliśmy się do klas. Nic się w niej nie zmieniło. Chodzi nie tylko o pomieszczenie, także o osoby. 3 rok te same twarze. I może mówią, że mnie lubią, ale dla mnie i tak są fałszywi. Sądzę, że za twarzą każdego z nich ukrywa się inna osoba. Na zewnątrz miła, sympatyczna... W środku fałszywa, a jednocześnie bezbronna istota, która nie wie jak poradzi sobie w życiu.

6 tygodni później

- Sześć tygodni temu umarła mama, sześć tygodni... - powtarzam półgłosem i wpatruję się w jasną tarczę zegara wiszącego naprzeciwko mnie.
15:10. Siedzę w pokoju od przeszło czterech godzin i rozmyślam. Nie płaczę. Kiedyś ryczałam o byle głupstwo. O to, że czegoś nie potrafię, że ktoś mi dokucza. Nie płakałam nawet na pogrzebie mamy. Było trudno...
Sześć tygodni temu mamę przejechał samochód. Kierowca miał 2,8 promila alkoholu we krwi.
Myślałam, że to tylko zły sen. Że za chwilę mama wróci do domu. Mijały godziny, a ja nadal byłam przekonana, że mama żyje. Nie dopuszczałam do siebie innej myśli. Po kilku dniach to mnie to dotarło.
Poszłam po schodach do mojego pokoju, opadłam bezwładnie na łóżko.

Następnego dnia


Gdy patrzę wstecz i staram się przypomnieć sobie pierwsze tygodnie po pogrzebie, w głowie mam pustkę. Byłam zbyt skupiona na sobie, swoim bólu, a nie na tym, co dzieje się z tatą, który też cierpi.
Za to doskonale pamiętam pogrzeb. Wszyscy krewni, znajomi, koleżanki obsypali mamę tonami wiązanek, które nie mieściły się na płycie grobu. A nas (mnie i tatę) kondolencjami, a potem telefonami, że zawsze możemy na nich liczyć, że gdyby coś się działo.
Mniej więcej po trzech tygodniach telefony ustały. Regularnie odwiedzały nas tylko dwie osoby - ciocia Rose i przyjaciółka mamy Angela. Obie sprawnie zajęły się mną i tatą. Tak, tatą też. Bo on, po załatwieniu wszystkich formalności, opadł z sił. Miał nawet kilka dni urlopu, które spędził w zamkniętym pokoju.
Początkowo ciocia i Angela zaglądały do nas codzienni, potem co drugi, trzeci dzień. Prały, gotowały, sprzątały, przytulały, a potem wracały do swoich codziennych obowiązków.
Teraz te obowiązki przeszły na mnie.
Trudno mi to wszystko ogarnąć. Bo w szkole też nie łatwo, bo teraz matura.
Odskocznią od tej szarej, smutnej rzeczywistości jest niedziela. Tata próbuje mi ją umilić, najpierw chodzimy do mamy, a potem do restauracji na obiad.
Teraz nie mam czasu nawet, żeby spotkać się z Holly albo z Emily i Bellą.
Codziennie wchodzę do pokoju mamy. Rzeczy nadal nią pachną.
Jedna chwila, a tak wiele zmieniła. Przewróciła mój świat do góry nogami.

"Wczoraj było smutno..
Dzisiaj też jest smutno..
Jutro również będzie smutno..
Zawsze już będzie smutno..
Pozwólcie mi być smutną!"


Od autorki:
Chcę Wam bardzo podziękować za 7 komentarzy, pozytywnych :D Nawet nie wiecie ile mi to sprawiło radości.
Kolejny rozdział za nami, chyba tego się nie spodziewaliście? Co myślicie o rozdziale? Jest sens pisania tego dalej?
Tagi: rozdział 2
16.05.2014 o godz. 20:28
Rok wcześniej

Weszłam do szkoły, dziś zakończenie roku szkolnego. Zauważyłam Holly, która jak zawsze uśmiechnięta szła w moim kierunku. Przywitałyśmy się i poszłyśmy na salę gimnastyczną, gdzie miał odbyć się apel.
Dyrektor zaczął swoje przemówienie, wydawało się jakby gadał bez końca. Zaczął wymieniać wzorowych uczniów. I ja, jedna z nich, musiałam wyjść na środek odebrać świadectwo.
Godzinę później byłam już w domu. Zaczęłam pakować walizki, bo jadę na całe dwa miesiące na wakacje do babci i dziadka. Bardzo mnie to cieszy. Rodzice nie mają dla mnie za bardzo czasu. Gdy wychodzę do szkoły oni także wychodzą, gdy wracam ich jeszcze nie ma.

Rok później

Nareszcie koniec roku szkolnego. Szczęśliwa pożegnałam się ze znajomymi, udając, że jestem smutna. Ja i moja dwulicowość, ale cóż. Wróciłam do domu, weszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Zastanawiam się co będę robić przez dwa miesiące. W nocy z Emily i Bellą na imprezy. Ale w dzień? Może wyjdę kilka razy z Holly. Ale mówiła, że za tydzień leci do Miami.
Czas do wieczora jakoś szybko mi minął. Po 21:00 gdy byłam pewna, że rodzice są już w swojej sypialni, zaczęłam szykować się na imprezę. W dzień malowałam tylko rzęsy tuszem. Wieczorem jeszcze kredka, eyeliner, fluid. Krótka spódniczka, koszulka z dekoltem i byłam gotowa. Tak jak każdej nocy wyszłam oknem.
~~

Wróciłam około 5:00 do domu, później nie mogłam, bo wiedziałam, że mama wejdzie do pokoju. Po powrocie położyłam się i zasnęłam.
Obudził mnie telefon. Dzwoniła Holly.
- Cześć!
- Proszę, mów trochę ciszej.
Holly jak zawsze wesoła mówiła głośno, a mi pękała głowa.
- Możesz wyjść? Pójdziemy do parku może?
- Za dwie godziny będę gotowa.
- Okay, to wpadnę po Ciebie, paa.
- Paa.
~~

Równe dwie godziny później usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że to Holly i nie pomyliłam się. Zabrałam ze sobą tylko telefon i wyszłyśmy.
W parku spotkałyśmy naszych znajomych. Co prawda śmialiśmy się, ale czułam jak coraz bardziej oddalamy się od siebie. Już nie spotykałam się z nimi z chęcią, teraz to były spotkania z konieczności, żeby nie siedzieć samej w domu.

"Ogólnie to nic takiego interesującego się nie dzieje. Codziennie to samo. Starzeje się z każdym dniem i nic z tym zrobić się nie da. Z dnia na dzień jestem coraz bardziej tym wszystkim zmęczona i nic mi się nie chce. W sumie to tylko jedna rzecz mnie ciągnie w górę. Ale, nie ma się co dziwić. Trzeba sobie radzić mimo wszystko."

"To nie jest tak, że wiecznie marudzę i na wszystko narzekam, bo jestem zbyt wybredna czy pruderyjna. Ja po prostu mam dość wszystkiego co mnie otacza. Brak mi sił, aby to wszystko zaakceptować. Nie jestem w stanie 'patrzeć przez palce' i iść przed siebie z nadzieją na lepsze jutro. Skończyły mi się skrupuły do oszukiwania samej siebie."

Od autorki:Przepraszam, że na rozdział czekaliście miesiąc. Rozdział nie jest za długi, ale początki zawsze trudne. Mam nadzieję, że ktoś przeczyta i wyrazi swoją opinię na jego temat. Do następnego <3
Tagi: rozdział 1
03.05.2014 o godz. 17:33
Cześć ;) Wróciłam do Was po miesiącu przerwy. Brakowało mi bloga baardzo. Mam nadzieję, że ktoś cieszy się z mojego powrotu, tak? Będzie ktoś jeszcze czytał?


Bohaterowie:

Amy Carter (18l.) - dziewczyna o pięknych brązowych oczach i czarnych włosach. Na pozór grzeczna dziewczynka, lecz tak naprawdę nie jest taka grzeczna. Jakie są jej sekrety? Czy dwulicowość może sprawić problemy psychiczne?

Holly Blue (18l.) - najlepsza przyjaciółka Amy, ma piękne zielone oczy i brązowe włosy. Jest pozytywnie nastawiona do życia. Mimo, że przyjaciółka mówi jej prawie o wszystkim nie zna jej "drugiej strony". Czy odkryje jej sekrety?

Justin Bieber (20l.) - grzeczny chłopak, chodzi do tej samej szkoły co Amy i Holly. Od jakiegoś czasu podkochuje się w Amy, ale nie ma odwagi jej o tym powiedzieć. Odkryje co Amy robi wieczorami.

Emily (20l.) i Bella (21l.) - sąsiadki Amy

Prolog

Londyn - rodzinne miasto Amy. To tu się wychowała, teraz jest już dorosła. Jednak nie zamierza się jeszcze wyprowadzać. Nie ma wielkich planów na przyszłość jak jej rówieśnicy. Żyje chwilą, jest zdania "Co ma być, to będzie". Lecz czasem podśpiewuje pod nosem:
"Ja to zdobędę, za wszelką cenę
dojdę do celu i wszystko odmienię
jestem pewien i dzisiaj już dobrze wiem
żeby spełniać swoje sny muszę trzymać ster
ja to zdobędę, za wszelką cenę
dojdę do celu i wszystko odmienię
jestem pewien i dzisiaj już dobrze wiem..."
Chce iść na studia, ale nie jest tego pewna. Chce się wyprowadzić do Los Angeles, ale dobrze mieszka się jej w Londynie. Chciałaby założyć własny zespół (bo ma piękny głos), lecz nie wie jak.
Jeszcze rok temu była inną osobą. Dobrze się uczyła, chodziła na dodatkowe zajęcia. I nagle poznała swoje "niegrzeczne" sąsiadki. Emily i Bella są siostrami, nie chodzą do szkoły, a utrzymują je rodzice. Czasem dorabiają sobie sypiając z bogatymi mężczyznami. Nocami imprezują, Amy wymyka się z domu i idzie z nimi.
W dzień Amy jest posłuszna rodzicom, spędza chwile z Holly, a w nocy imprezuje z Emily i Bellą. Piją, a nawet i ćpają.
Czy ktoś odryje jej dwulicowość?
Czy ktoś wybije jej to z głowy?
Czy dowie się o tym Holly?
Czy chciałaby się z nią jeszcze przyjaźnić, gdyby wiedziała, że przyjaciółka ją okłamuje?
05.04.2014 o godz. 20:54
Cześć ;)
Zostałam nominowana przez your-black-rainbow.bloblo.pl (dopiero zobaczyłam)


1. Jak masz na imię? Ile masz lat? Skąd jesteś?
Wiktoria, 14 lat, z lubuskiego, okolice Gorzowa Wlkp.

2. Co/Kto zainspirował Cię do powadzenia bloga?
Po pół roku czytania blogów sama go założyłam, ale zainspirowała mnie http://adusiaczek.bloblo.pl/

3. Ulubiony blog? (jeden ^^)
http://fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl/

4. Motto życiowe?
Never say never and never give up.

5. Co lubisz w moim blogu/opowiadaniu?
Nie czytam.

6. Gdybyś mogła coś w sobie zmienić, co by to było?
Wygląd i zbytnie przywiązywanie się do wszystkiego.

7. Jakie sytuacje sprawiają, że masz 'wenę'?
Cudowny sen, jakieś wyobrażenia.

8. Najgorsza sytuacja, w której postawiło Cię życie?
Nie chcę o tym tu pisać.

9. Osoba, która wpłynęła na Twój sposób życia?
Justin Bieber.

10. Zgadzasz się z tym? Jak się do tego odniesiesz?
Tak, nie mam nic do lesbijek ani gejów, człowiek to człowiek, niezależnie jakiej orientacji.

11. Do jakiej szkoły uczęszczasz?
Gimnazjum.


Przepraszam, ale nikogo nie nominuję.
05.04.2014 o godz. 19:58
Muzyka

Kilka dni później odbył się pogrzeb Rose.Przyjechali jej znajomy, którzy nie wierzyli w to, że jej już nie ma.Patrici trudno się pogodzić z myślą, że jej najbliższa osoba popełniła samobójstwo.Przyjechała jej siostra na jakiś czas.Lecz ona nie chce z nikim rozmawiać.Wieczorami wychodzi na imprezy, wraca nad ranem.Zaczęła zażywać narkotyki.Pewnej nocy wstrzyknęła trochę więcej heroiny.Tak, przedawkowała.Jej siostra obwiniała się, że to jej wina.Wmawiała sobie, że przecież mogła coś zrobić.Mogła uniknąć kolejnej tragedii.
Rose żyła tylko dziewiętnaście lat.Przeżyła lepsze jak i gorsze chwile.Jej życie nie było kolorowe.Zawodziła się na ludziach, ale ufała im ponownie.Zawsze miała, wiarę i nadzieję w marzenia (Hope and Believe in Dreams). Miała marzenie, żeby spotkać idola - spełniło się.Chciała wyjechać za granicę - spełniło się.

,,Nie wiń za nic nikogo w swoim życiu, dobrzy ludzie dają szczęście, źli doświadczenie, najgorsi ludzie dają Ci dobre lekcje, a najlepsi najlepsze wspomnienia."


Od autorki:Opowiadanie właśnie dobiegło końca.Jaki miało przekaz?Uważam, że mógł być dla każdego inny.Fajnie by było, gdyby ktoś się z nim ze mną podzielił, w komentarzu.
Dziękuję Wam za to, że czytaliście i dzięki Wam mogłam pisać to co kocham.Dziękuję, za każdą opinię, za każdy komentarz, za każdą minutę na przeczytanie rozdziału.
Czy napiszę kolejne opowiadanie? Sama nie wiem, jak na tą chwilę jeszcze nie do końca mam pomysł.Ale jeżeli chcecie czytać coś mojego to ZAPRASZAM tu: ]http://imaginesandstoriesaboutjustinbieber.blogspot.com
Miło by było gdyby ktoś skomentował, bo nie wiem czy jest sens publikowania tam czegokolwiek :)
Jeszcze raz dziękuję, kocham Was ;* i czekam na opinię <3
Tagi: epilog
01.03.2014 o godz. 20:33
CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Mówiła, że jestem najważniejsza, a znalazła sobie lepszą...Jeszcze wczoraj taka bliska, dziś zupełnie inna, obca.Już nie jestem jej potrzebna.
I nic już nie będzie tak jak kiedyś.NIC!Już nie będę wierzyć, że się ułoży.Skończyły mi się skrupuły do oszukiwania samej siebie.
Straciłam przyjaźń, to już nie wróci.Straciłam cząstkę siebie.Straciłam zaufanie.Wszystko co mnie cieszyło, odeszło.Wszystko co kochałam, zostawiło mnie samej sobie.Pomimo wszystko dziękuję, że mogłam poznać tyle osób.

,,Moje życie,
Jakby utkane z czarnego złota,
Zapomniane i niczyje...
Puste, bez duszy w środku.
Dusza uciekła,
Bo w tym ciele
Nie może przetrwać."


Usiadłam na ławce w moim ulubionym parku.Siedziałam i myślałam co teraz mam zrobić.Gdzie pójść?

Godzinę później


Musiałam wyłączyć telefon, bo Patricia ciągle dzwoniła i pisała smsy.Rozejrzałam się dookoła i nie wierzyłam własnym oczom.W moim kierunku szła Patricia.Nie miałam najmniejszej ochoty z nią rozmawiać, więc wstałam z ławki i zaczęłam iść w przeciwnym kierunku.
- Zaczekaj! - krzyknęła.
- Za co?
- Chcę porozmawiać.
- Nie mamy o czym.
- Właśnie, że mamy.
Mimo, że nie chciałam jej słuchać poczekałam.Zastanawiałam się jakie ma argumenty.
- Przepraszam...wiem, że nie powinnam mówić komuś o twoich problemach.Ani mówić, że ktoś jest najważniejszy choć wcale taki nie jest.Ale zrozum, ona była w rozsypce, chciałam ją jakoś wesp..
- Kłamaniem?
- Przepraszam, wiem, że zawiodłaś się na mnie.Ale proszę, zapomnijmy o tym, zacznijmy jeszcze raz.
- Myślisz, że ,,przepraszam" coś zmienisz?Zaufanie jest jak kartka papieru, gdy raz ją pognieciesz już nigdy nie będzie taka sama.Iii nie wrócimy do początku, zapomnij o mnie, o tym, że istnieję.
- Nie zapomnę o Tobie nigdy, bo jesteś osobą raz poznaną - na zawsze zapamiętaną.I nigdy nie przestaniesz być dla mnie ważna, nawet jak odejdziesz.Jednak mam cichą nadzieję, że jednak zmienisz zdanie i będzie tak jak dawniej.
- Nie będzie, bo nie zaufam Ci drugi raz, zresztą nikomu już nie zaufam.Nie odzywał się już do mnie, nie kontaktuj się i idź już.

Narracja 3-osobowa

Obie miały do siebie żal.Rose do Patrici, że wykorzystała jej zaufanie, a Patricia do Rose, że nie chce dać jej drugiej szansy.
Ich przyjaźń miała przetrwać wszystko, każdą kłótnie, wątpliwość.A teraz co? Są osobno, obie zapłakane, niewiedzące co zrobić.
Rose włączyła telefon, który po chwili zadzwonił.Numer nieznany.Odebrała.Wiadomość nie była dobra, wręcz przeciwnie, najgorsza.A mianowicie mama Rose miała wypadek, nie przeżyła.

Oczami Rose

Ciągle jestem w parku i ciągle ryczę.Teraz straciłam już wszystkich.Nie chcę tak.Nie chcę tak żyć.Nie mam dla kogo.W sumie trochę jestem winna sama sobie.

Narracja 3-osobowa

Rose chodziła trzy godziny po mieście, bez celu.Nie wiedziała gdzie pójść.Była roztrzęsiona tą wiadomością, wiadomością, że jest sierotą.Nie widziała sensu, żeby dalej żyć.
Stała na moście, wpatrywała się w wodę.Położyła swoją walizkę i torebkę na chodniku.Co teraz chciała zrobić?Chciała skoczyć.Chciała skoczyć z nadzieją, że ta próba samobójcza się uda.
Ktoś zauważył się skoczyła.Szybko zadzwonił na pogotowie.Dziesięć minut później przyjechali.Wyciągnęli ją z wody, ale było już za późno.Ona już nie żyła.
Dla niej było tak lepiej.Zostawiła kartkę.

,,Teraz już mnie nie ma, dla wszystkich jest lepiej, nie musicie nikogo powiadamiać o tym że mnie nie ma, bo nie ma kogo"

Jednak nikt nie zważał na ostatnie słowa Rose.Znaleźli jej telefon.Zobaczyli, że najwięcej wiadomości ma z Patricią.Zadzwonili do niej.Dziewczyna była załamana.Nie wiedziała co powiedzieć.

Oczami Patrici

Byłam w szoku.Jak to?To nie może być prawdą!Ona żyje, może ktoś się pomylił.Siedzę i wpatruję się w tv od kilku minut.Akurat były wiadomości.Nagle usłyszałam komunikat: Dzisiaj o godzinie 17:00 zginął idol wielu nastolatek Justin Bieber. Ten 19 letni Kanadyjczyk podczas jazdy swoim Ferrari uderzył w drzewo.
W tym momencie nie widzę nic, moje oczy zalało morze łez.Dziś o godzinie 17:00 zginęły dwie najważniejsze osoby w moim życiu.To za dużo jak dla mnie.Teraz już nie jestem silna.Nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Od autorki:Zaskoczyłam Was?Myślę, że tak.Niestety, ale opowiadanie dobiega końca :( nie wiem czy to ostatni rozdział czy być może jeszcze jeden napiszę.
Proszę o szczerą opinię <3
KOCHAM WAS ;*
Tagi: 25
16.02.2014 o godz. 14:38

Drodzy czytelnicy mojego bloga lub po prostu przypadkowe ludzie, które to czytają, ogłaszam akcje: "Na ratunek listom!"
Akcja ma zapobiec końcowi ery listów. Chciałabym aby polegało to na wymianie z Wami tradycyjnych listów. Temat? Pisać można o wszystkim! O sobie, swoich pasjach zainteresowaniach. Pomysł podpatrzyłam ze strony koleżanki.

Byłabym wdzięczna gdybyś mogła/mógł opublikować to na swoim blogu w celu rozpowszechnienia akcji ;)

Jeśli macie jakiekolwiek pytanie możecie je umieścić w mailu
naratuneklistom@interia.pl ;)
Jeśli chodzi o mój adres to piszcie na priv.

Zapraszam do przyłączenia się do akcji!
Tagi: akcja
10.02.2014 o godz. 18:00
Oczami Rose

Czy coś powiedzieć? Czy teraz już słowa nie będą miały znaczenia? Ale z drugiej strony co w ogóle miałabym powiedzieć? ,,To nie tak jak myślisz." To bez sensu.
Po chwili cicho powiedziałam ,,przepraszam".
- Nie przepraszaj... tylko obiecaj, że już nigdy tego nie zrobisz.
- Nie mogę tego obiecać... przepraszam.
- Dlaczego?
- Bo cięcie to uzależnienie... bo jak raz to zrobiłam to nie przestanę.
- Ja Ci pomogę, pójdziemy do lekarza.
- Nie chcę iść do psychologa.Pomoże na rok i co dalej? Dalej będzie to samo.
- Nie chcesz nawet spróbować sobie pomóc?
Nie odpowiedziałam.Dlaczego?Bo wiem, że zraniłabym ją słowem ,,nie" jeszcze bardziej, a tego nie chciałam.

Kilka dni później


Nie poszłam do psychologa ani do psychiatry.Obiecałam Patrici i sobie, że będę silna, że nie ruszę żyletki, w przeciwnym razie pójdę do lekarza.
Dzisiaj rano ubierając się stwierdziłam, że dawno nie byłam na zakupach.
Dlatego, że nie miałam na dziś żadnych planów, pójdę do galerii.
Włożyłam do torebki najpotrzebniejsze drobiazgi i wyszłam z mieszkania.
Złapałam taksówkę, która zawiozła mnie pod galerię.
Chodziłam od sklepu do sklepu już dobre dwie godziny.Postanowiłam chwilkę odpocząć.Usiadłam na ławce.Nagle zauważyłam moją przyjaciółkę, Patricię.Była całkiem blisko mnie.Chciałam do niej podejść, ale nie była sama.Rozmawiała z jakąś dziewczyną, której nie znam.
Rozmawiały na tyle głośno, że prawie wszystko słyszałam.To nie było podsłuchiwanie...nie.
Nie myślałam jednak, że ich rozmowa może zmienić w pewnym sensie moje życie.
Zastanawiacie się pewnie teraz co mam na myśli? Już tłumaczę.
Nie spodziewałam się, że moja najlepsza, a zarazem jedyna przyjaciółka opowie o mnie komuś.Może to akurat mnie tak bardzo nie rozczarowało, jak to, że nie jestem ważna i teraz liczy się dla niej ona (ta dziewczyna).
Szybko po moich policzkach zaczęły płynąć łzy.Właśnie tego się obawiałam, że ona mnie zostawi dla kogoś lepszego.Zabrałam wszystkie kupione rzeczy i wybiegłam na zewnątrz.Znów złapałam taksówkę.Chciałam jak najszybciej pojechać do (jeszcze) naszego mieszkania.
20 minut później otworzyłam drzwi od mojego pokoju.Wyciągnęłam walizkę i szybko pakowałam do niej wszystkie moje rzeczy.Dlaczego szybko?Nie chciałam jej już spotkać.Nie chciałam, żeby po raz ostatni zobaczyła roztrzęsioną, zapłakaną mnie.
W czasie pakowania zaczęłam myśleć co napiszę w liście, który chciałam zostawić w kuchni.
Po chwili zastanowienia wzięłam do ręki kartkę i długopis.

,,Teraz jak to czytasz to nie myślisz, że już mnie nie zobaczysz, prawda?
Może zacznę od tego...
przepraszam,
za wszystko,
za to, że byłam dla Ciebie ciężarem,
za to, że byłam dla Ciebie problemem,
Ale wiesz?
Teraz to wszystko się zmieni.
Mnie już nie będzie.
Zniknę sobie.
Teraz pomyślisz czemu?
Wiem o tym, co o mnie myślisz, widziałam Cię dziś w galerii z Twoją (jak przypuszczam) nową przyjaciółką.
Zastanawiam się dlaczego nie powiedziałaś mi tego prosto w oczy? Tylko musiałam dowiedzieć się przypadkiem.
Ale tego już się nigdy nie dowiem...
Nie kontaktuj się ze mną,
nie dzwoń, nie pisz, bo i tak nie odbiorę.
Żegnaj...
Rose"


Od autorki: I jest kolejny rozdział.Co o nim sądzicie? Co zrobi Rose? Gdzie pójdzie?
Co Wam się nie podoba/podoba? Przyjmę najgorszą krytykę :)
Do następnego miiśki <3
Tagi: 24
06.02.2014 o godz. 15:38
Kilka dni później

Z trudem daję sobie radę, jest mi ciężko bez przyjaciółki.Najważniejszej osoby, która zna mnie najlepiej i zawsze wesprze.
Codziennie znajduję sobie jakieś zajęcie, żeby nie myśleć tyle i pogrążać się w smutku jeszcze bardziej.
Dzisiaj będę sprzątała regał w moim pokoju.
Na sam początek wyrzuciłam wszystko z niego na środek pokoju.Sprawdzałam co mi jest potrzebne, a co nie od razu wyrzucałam.Było dość sporo niepotrzebnych zeszytów.
Pośród tych ważniejszych znalazłam mój pierwszy pamiętnik.Zaczęłam czytać od początku.Miałam 9 lat, kiedy pierwszy raz napisałam.Wtedy pisałam raz na miesiąc.Śmiałam się z moich błędów ortograficznych.Kilka stron dalej było o tym jak zostałam Belieber, wtedy też napisałam o obietnicy, że nie zapomnę o nim nigdy, choćby nie wiem co się wydarzyło.
To było piękne, a do moich oczu napłynęły łzy.Płakałam, bo tamten dzień już nie wróci.Płakałam, bo zostały mi już tylko wspomnienia.
Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałam o Justinie.Jego pierwszą piosenkę, teledysk.Pamiętam tego chłopca z grzywką.Zakochałam się w jego pięknym głosie i uroczej twarzy.Ale wygląd nie był najważniejszy.Liczyło się to, czego mnie nauczył.
Nie zważałam na to co mówili inni na jego temat.Z czasem na ścianach mojego pokoju pojawiało się coraz więcej jego plakatów.
Sprawiał, że zaczęłam się uśmiechać po trudnych dla mnie chwilach w życiu.
Byłam, jestem i będę zawsze dumna, że to właśnie mój idol, wzór do naśladowania.
Nie myślałam wtedy, że on dorośnie i ja również.Obejrzałam jego film, przeczytałam biografię i moja miłość do niego tylko rosła.
Nadal jestem częścią wielkiej rodziny Beliebers, poznałam wiele wspaniałych sióstr.
Rodzinę zawsze będę miała w sercu, to nigdy nie odejdzie.
Nie wierzyłam w plotki, ale obrażanie go bolało bardzo.
,,Bo on uratował mi życie" - mówiłam tylko, ale nikt tego nie rozumiał i chyba nawet nie chciał zrozumieć.
Wiele razy płakałam z jego powodu, myślałam, że nigdy go nie spotkam.Jednak myliłam się, bo poznałam go.
Czas leci za szybko, za szybko dorosłam.

Miesiąc później

Minęły kolejne tygodnie, a ja wciąż czuję pustkę.Pustkę, którą może wypełnić tylko jedna osoba.
Poszłam do kuchni, otworzyłam szafkę.Były w niej lekarstwa, a także i...pudełko żyletek.

Narracja 3-osobowa

Brunetka wzięła do ręki żyletkę.Nie powinna tego robić.Nie znów.Przecież miała już więcej nie dotknąć ,,ostrej przyjaciółki". Niestety, ona nie dawała już sobie sama rady.
Nie wiedziała jednak, że cięcie nie pomoże jej w tym, żeby wszystko się ułożyło.To nie jest dobry sposób na problemy, ból, samotność, cierpienie.
Nie myślała też, że tym może zranić nie tylko siebie, ale też najbliższych.
W każdej chwili ktoś może się o tym dowiedzieć, nieważne czy od niej samej.
Nawet przypadkowa osoba na ulicy pomagająca, może zatrzymać Rose i spytać dlatego jej ręce są w bliznach.
Chwilę później pojawiły się kreski nie tylko na nadgarstkach, ale też na nogach.Z jej oczu zaczęły płynąć łzy.
Głównym powodem była samotność.

Oczami Patrici, w tym samym czasie

Wróciłam wcześniej, nie powiadamiając o tym Rose.Chciałam jej zrobić niespodziankę.Nie wiedziałam czy jest w mieszkaniu, czy może akurat na mieście.Jednak włożyłam klucz do zamka i cichutko go przekręciłam.
W mieszkaniu panowała cisza i mały bałagan.Zostawiłam moją walizkę przy wejściu.
Udałam się w stronę łazienki, drzwi były uchylone.Nie spodziewałam się takiego widoku.
Byłam szczęśliwa, że wróciłam wcześniej do przyjaciółki.A teraz co czuję?Nawet sama nie umiem tego opisać.Złość?Strach?Bardziej chyba żal do siebie.
Ona nie zauważyła, że jestem blisko.A ja nie mogłam patrzeć jak rani siebie, a przy okazji mnie.Nie mogłam patrzeć jak po jej rękach spływa krew.
- Przestań!

Narracja 3-osobowa

Rose spojrzała na zapłakaną przyjaciółkę i rzuciła żyletkę jakby ją poparzyła.
- Co Ty tutaj robisz? - powiedziała, prawie niesłyszalnie.
- Raczej co Ty robisz z tą żyletką?
Zapadła cisza, która była potrzebna.Obie były w szoku.Obie nie wiedziały co powiedzieć.

Od autorki:Przepraszam, że nie dodawałam nic przez prawie 3 tygodnie :/ Mam nadzieję, że wybaczycie mi to ;)
Dziękuję za poprzednie komentarze ;*
Tagi: 23
23.01.2014 o godz. 18:07
Ściemniło się, sama siedziałam w swoim pokoju.Włączyłam laptop.Przeglądałam różne strony internetowe, które kiedyś odwiedzałam codziennie.Prawie nic się nie zmieniło, po za tym, że pojawiło się dużo nowych wpisów.Czytałam i analizowałam każde słowo.
Znalazłam też mój, stary folder, do którego jeszcze niedawno coś pisałam.

,,To boli - kiedyś blisko, teraz sobie obcy ludzie,
I trudno, tak musiało być.
Nie mam złudzeń, nie mam pretensji, nie czuję nienawiści,
Wszystkiego najlepszego, obcy jest mi smak zawiści..."

Była też wiadomość, którą wysłałam do kogoś, żeby go wesprzeć:

,,Nie jesteś gruba, nie jesteś brzydka.Jesteś piękna, masz piękną duszę.Nie dostrzegasz tego?Zobacz.Nie czuj się samotna, jestem z Tobą.Wszystko się ułoży tylko się nie poddawaj.To ludzie nie dostrzegają osobowości, charakteru, duszy.Widzą tylko wygląd, a po co wygląd?Dusza liczy się bardziej, ale tak dużo osób o tym zapomina.Jesteś cudowna pamiętaj."

Mimo, że minęło tyle czasu, ja wciąż doskonale to wszystko pamiętam.Pamiętam też cytat z filmu ,,Sala samobójców".

"Szczerze to ja nie rozumiem samobójców, bo żeby żyć trzeba mieć odwagę, a samobójcy to tchórze, tchórze i narcystyczni egoiści, którzy myślą, że wszystko kręci się wokół nich, jak można odebrać sobie najcenniejszy skarb jaki się ma, jak można zrobić sobie to i zrobić to najbliższym ludziom? Ja tego nie rozumiem i nie chcę tego rozumieć, przecież życie jest po to, żeby dawać jak najwięcej innym ludziom"

Szkoda tylko, że oglądałam ten film po mojej próbie samobójczej, może by do tego nie doszło.Teraz nie ma co ,,gdybać".
Otworzyłam również kilka zdjęć.Byłam na nich z Kim.Potem było kilka zdjęć z Kate.Po sekundzie po moich policzkach nie przestawały płynąć łzy.Przecież wtedy byłam z nimi taka szczęśliwa, ufałam im.Miałam nadzieję, że nigdy się na nich nie zawiodę.Jednak pomimo, że Kim znałam od przedszkola i razem się wspierałyśmy i zwierzałyśmy ze wszystkiego, to straciłam naszą przyjaźń.Nawet już nie utrzymujemy kontaktu.Czy tego żałuję?Trochę, bardziej tęsknię za nią.

Rok później

,,Bo widzisz, prawdziwa przyjaźń nie kończy się nigdy. Nic nie jest w stanie jej zachwiać - żadne kłótnie, wątpliwości czy inne problemy. Nawet odległość nie może być przyczyną do jej zerwania. Kilometry nie są dobrą wymówką do zakończenia znajomości. Bo gdy zależy ci na kimś, starasz się, niezależnie od tego, co was dzieli. Najważniejsze jest to, co was łączy...;*"

Przez ostatnie 12 miesięcy moja przyjaźń z Patricią stała się mocniejsza.A mówienie każdego sekretu przybliża nas do siebie.
Dzisiaj do Patrici zadzwonił telefon.Dzwoniła jej mama, żeby przyjechała na jakiś czas.Chce pojechać na 3 miesiące.Przez ten czas właściwie nie miałybyśmy kontaktu, ale rozumiem, że rodzina jest ważniejsza i że powinna jechać.
Boję się tego, że przez to możemy stracić naszą przyjaźń, ale ufam jej bezgranicznie.

,,Kiedy krzyczysz, wszyscy Cię słyszą,
kiedy szepczesz, tylko ci najbliżsi Cię słyszą,
kiedy milczysz, słyszy Cię tylko Twój przyjaciel."


Następnego dnia


Pojechałam z Patricią na lotnisko.Bolało rozstanie, znów bałam się samotności.
Całą drogę powrotną płakałam.
Po wejściu do mieszkania usiadłam przez tv i sprawdzałam telefon czy nikt nie napisał czy też nie dzwonił.
Był jeden sms od Patrici.

,,Może teraz myślisz że jestem po****na albo coś w tym stylu.Ale ja mam taki charakter i jak kogoś pokocham to ciężko mi nie mieć kontaktu z tą osobą.Ogólnie to dziękuję Ci za to że jesteś i wspierasz mnie nawet w chwilach kiedy Ty sama potrzebujesz tego wsparcia.Myślę, że chociaż trochę Ci go daję.Nie jestem idealna..i nigdy nie byłam ani też nie będę, ale to właśnie sprawia że bardzo doceniam to że nadal jesteś przy mnie.Jeszcze nigdy nie miałam kogoś takiego jak Ty.Jesteś wspaniałą osobą.Jesteś po prostu moim aniołem, dzięki któremu życie ma jaki kolwiek sens i staje się piękniejsze.Jednak wydaje mi się że nie tylko moim.Pomagasz zawsze tylu osobą chociaż ich pewnie nie znasz, np. na tt.Mówię sobie ciągle że rok 2013 był najgorszy...Ale jednak nie, bo poznałam Ciebie, co było najpiękniejszą rzeczą jaka mnie kiedy kolwiek spotkała.Zostań ze mną mimo wszystko i nigdy nie kończmy tego co między nami jest, jeśli mogę w taki sposób nazwać.Na koniec chce Ci tylko powiedzieć KOCHAM CIĘ w sposób jaki jeszcze nigdy nie kochałam..."


Od autorki:Myślę, że rozdział jest dłuższy.Ten sms na końcu dostałam na prawdę od mojej kochanej przyjaciółki :*
Dziękuję Wam wszystkim za komentarze i czekam na opinię pod tym rozdziałem <3
Tagi: 22
04.01.2014 o godz. 19:22
Zaczynam tak jakby nowy rozdział w życiu.Nie będę teraz już myśleć, że coś się może nie udać.Teraz będę żyć z nowym mottem:
,,Nikt nie może cofnąć się w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie.''

Zrozumiałam, że czasu nie cofnę, ani nie kupię, ale mogę wykorzystać go najlepiej jak potrafię.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju.Powiedziałam prawie niesłyszalnie ,,proszę''. Weszła Patricia.
- Nie przeszkadzam?Co robisz?Może pójdziemy na zakupy?
Ucieszyłam się na myśl, że wyjdę z pokoju wreszcie.
- Jasne, możemy iść.Daj mi chwilę, za jakieś 30 minut będę gotowa.
- Okay, będę czekać w moim pokoju.

25 minut później

Wrzuciłam do torebki telefon i portfel.Zapukałam do pokoju współlokatorki.
Po chwili obie wyszłyśmy z mieszkania.Poszłyśmy do najbliższej galerii.
Przez 3 godziny chodziłyśmy od sklepu do sklepu.

Narracja 3-osobowa

Rose z Patricią miło spędzała czas i vice versa.Przez 3 godziny trochę się o sobie dowiedziały.Może nie zwierzały się ze wszystkiego, ale jak na ten etap znajomości bardzo sobie ufały.
Gdy przekroczyły próg mieszkania każda udała się do swojego pokoju.
- Przyjdziesz zaraz do mnie? - spytała Patricia.
- Jasne, tylko zostawię zakupy.
Rose tak jak powiedziała, tak zrobiła.Zapukała do drzwi, usłyszała ,,proszę'' i weszła.
- Chcesz kawę czy herbatę?
- Herbatę poproszę.Pomóc Ci?
- Nie, dzięki, poradzę sobie. - Odpowiedziała Patricia z uśmiechem i opuściła pokój.

Oczami Rose

Patricia miała wiele zdjęć na półce.Każdemu z dokładnością się przyglądałam.I choć może to wydawać się wścibskie, uważałam to za ciekawość.
Na każdym zdjęciu była uśmiechnięta.Ostatnie na półce było M&G z Justinem Bieberem.
Przyznam szczerze, że zdziwiło mnie to.Nie spodziewałam się, myślałam, że na zdjęciach jest ze swoimi przyjaciółmi, rodziną.
Chwilę później wróciła, postanowiłam się zapytać o każdego ze zdjęć.

2 godziny później

Mimo, że dwie ,,przyjaciółki'' bardzo ją w przeszłości zraniły to nie powiedziało o nich złego słowa.
- Bo niby zakończone przyjaźnie nigdy nie były przyjaźniami, ale ja w to nie wierzę, bo wtedy byli dla mnie najważniejsi, to tylko drogi, które trzeba było wybrać nas poróżniły.
Zauważyłam, że mimo wszystko jesteśmy do siebie podobne.

“Kilka słów ma większą wartość, niż diamenty, które są wieczne.”


Od autorki:
Przepraszam, że dopiero dodaję, ale brak weny.Kolejny rozdział, Rose poznała bardziej swoją współlokatorkę.Czy się zaprzyjaźnią, czy też może znienawidzą?Dowiecie się w następnych rozdziałach.
Dziękuję za wyrażenie swoich opinii <3 KC ;*
Tagi: 21
30.12.2013 o godz. 15:17
Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam obcą osobę.Nie znałam jej, ani nie wiedziałam po co do mnie przychodzi.Mimo to otworzyłam drzwi.
- Dzień dobry.Pani w jakiej sprawie?
- Dzień dobry.Ogłoszenie w sprawie współlokatora jeszcze aktualne?
Całkiem zapomniałam o tym ogłoszeniu.Gdy się przeprowadziłam, w internecie napisałam, że szukam współlokatora/współlokatorkę.
- Jesteś pierwszą osobą, która się zgłosiła.Proszę wejdź do środka.

Godzinę później


Miło mi się rozmawiało z Patricią.Po krótkim zastanowieniu powiedziałam, że możemy razem zamieszkać.
Mimo, że znam ją zaledwie 60 minut to bardzo ją polubiłam.Miałam nadzieję, że będzie w końcu wszystko dobrze.A moje życie nareszcie się ułoży.
Całe popołudnie spędziłam sama, Patricia rozpakowała wszystkie swoje rzeczy.

Następnego dnia, rano


Obudziłam się bardzo wypoczęta.Śniły mi się moje przyjaciółki, jeżeli jeszcze mogę je tak nazwać.Jednak niewiele z niego pamiętam.A w zasadzie to tylko to, że byłyśmy trzy tzn ja, Amy i Vanessa.
Trochę mi teraz trudno.Od jakiegoś czasu trudno mi żyć ze świadomością, że przyjaciółki tak po prostu o mnie zapomniały, że stałam się już tylko zwykłym wspomnieniem.

,,Kiedyś ludzie o nas zapomną, może będą płakać przez tydzień, może miesiąc, może nawet rok, ale w końcu zapomną, więc przestań się nimi przejmować, zacznij myśleć odrobinę egoistycznie, bo to właśnie ty, jesteś osobą, na której powinno ci najbardziej zależeć, i to ty, będziesz ze sobą do samego końca.''

Lecz ja nie potrafię.Nie mogę tak po prostu o nich zapomnieć.Bo to właśnie dzięki nim niektóre chwile z mojego życia były warte uśmiechu.Od miesiąca nie mam z nimi żadnego kontaktu.Czasem jak zaloguję się na jakiś portal społecznościowy widzę, że są dostępne.Ale nie piszę.Pewnie nasuwa się pytanie: dlaczego?Sama nie wiem.Może czekam na chwilę, kiedy same do mnie napiszą?Zapytają się czy wszystko dobrze, a może znów spontanicznie odwiedzą?

,,Jeden cios zadany przez przyjaciela, boli bardziej niż 1000 zadanych przez wroga.''

Codziennie umiera jakaś cząstka mnie, jakieś marzenie, pragnienie.Może umarło zaufanie, może umarła przyjaźń?A pewnego dnia wszystko będzie we mnie martwe...ja będę martwa.
Najbardziej bolą wspomnienia, którymi dławię się każdego wieczoru.Bo przecież nigdy nie powrócą.Nigdy już nie będzie tak samo.Nigdy już nie będzie tak jak kiedyś.I to jest chyba najgorsze.Bo chciałabym móc cofnąć czas i zatrzymać kogoś przy sobie.Tylko po to żeby był, tak po prostu.Wspieralibyśmy się nawzajem.Bo najpiękniejsze uczucie: czuć się komuś potrzebnym.Nic temu nie dorówna.

,,Bardziej cierpi ten, kto czeka, czy ten, który nie spodziewa się już nikogo?''

Od autorki:
Przepraszam za długość rozdziału, bo wiem że jest krótki.
Tydzień temu minął równy rok odkąd jestem na bloblo.Dziękuję Wam bardzo za wszystko.Gdyby nie Wy mnie nie byłoby tu.Piszę to dla Was, chodź niedługo to się skończy.
Dziękuję za 19058 odwiedzin. Za 174 komentarzy.
Dziś przeczytałam komentarz lol78153401 popłakałam się jak czytałam.
KOCHAM was, do nn <3
Tagi: 20
14.12.2013 o godz. 22:32
Narracja 3-osobowa

W głowie Rose pytań wiele, na które nie zna odpowiedzi:
,,Dlaczego świat jest taki okrutny?
Czy los taki już jest?
Czy wierzyć w przypadek?
Jak to się dzieje?
Czy łzy mogą się cofnąć i przestać płynąć?
Czy chociaż jedno serce może być uleczone?
Bez zadrapań, widocznych pęknięć?
Czy świata nie da się naprawić?
Ile razy można znosić to samo?
Ile łez trzeba wylać?
Jak bardzo trzeba okaleczyć swoje dłonie uderzając nimi o ścianę?
Ile jeszcze czasu minie zanim szczerze będę mogła powiedzieć, że to tylko przeszłość?''

Najtrudniej znieść samotność.Całkowity brak wsparcia, kogo kolwiek.A najbardziej rani milczenie.
Rose marnowała swoje życie, użalając się nad sobą.

Oczami Rose

Mówią, że zakończone przyjaźnie nigdy nie były przyjaźniami, ja jednak wiem, że oni byli dla mnie wtedy więcej niż ważni.To tylko drogi, które trzeba było wybrać, nas poróżniły.
Z każdym dniem tęsknię coraz bardziej.A może nadszedł czas, żebym zaczęła żyć na nowo.Wreszcie zapomniała o przeszłości, zaczęła myśleć pozytywnie.Tylko muszę uwierzyć, że mogę i że warto.
Byłam zmęczona wszystkimi przemyśleniami, a na zewnątrz panowała już noc.Położyłam się i już po chwili zasnęłam.

Kilka godzin później

Gwałtownie w środku nocy otworzyłam rozpaczliwie smutne i spuchnięte oczy, spontanicznie podnosząc się wraz z przyśpieszającym się oddechem.Usiadłam na łóżku opierając się o ścianę, a swoje kolana tulę do siebie, lekko się kołysząc, niczym opuszczone dziecko.Poczułam chłód, zaczęło brakować mi powietrza, a po plecach przeszły mi ciarki. Z zagryzionych warg szeptałam przekleństwa, zaczęłam krzyczeć z bólu, próbując się uspokoić. Nagle wszystko ustało.Usłyszałam tylko mój oddech i deszcz uderzający w szyby.Poczułam łzę spływającą po moim policzku, którą szybko wytarłam wmawiając sobie, że jestem silna.Teraz stoję wpatrzona w lustro, mając nadzieję, że to tylko lustrzane deformacje, że to nie jestem prawdziwa ja.

Następnego dnia

Obudziłam się z silnym bólem głowy.Od razu poszłam wziąć tabletkę.Gdy wracałam usłyszałam dzwonek do drzwi.Zdziwiłam się, bo nikogo się nie spodziewałam.Spojrzałam przez wizjer i zobaczyłam...

Od autorki:Przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale nie miałam czasu i pewne sprawy mi na to nie pozwalały, ale mniejsza z tym.
Mi się rozdział nie podoba, a nawet myślałam żeby był ostatnim...ale jednak nie jest.
Tagi: 19
07.12.2013 o godz. 15:40
Dedykowany http://fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl/
Dziękuję za wszystko, przepraszam za to co było.


Następnego dnia wstałam z bólem nadgarstka i bólem głowy.Dopiero rano, a mnie już głowa boli.Mimo tego, wstałam z łóżka, bo czułam głód.
Otworzyłam lodówkę, niestety była pusta.
Ubrałam wygodne jeansy, białką bokserkę, czarne converse'y.Zabrałam torebkę, uprzednio wrzucając do niej telefon i portfel.
Idąc do sklepu zdawało mi się jakbym koło mnie przeszedł ktoś znajomy.Ja już mam chyba urojenia.
- Czy my się przypadkiem nie znamy? - Spytała tajemnicza osoba.
- Chyba nie, chociaż też mam takie wrażenie. - Opowiedziałam z uśmiechem.
- Zapraszam na kawę, porozmawiamy, może rzeczywiście się znamy a tego nie pamiętamy.
- Wprawdzie miałam inne plany, ale dobrze, mogę przyjąć zaproszenie.

Godzinę później

Tak znałam ją, to moja była ,,przyjaciółka''. Myślałam, że już jej nigdy nie spotkam, jednak myliłam się.Rozmawiałyśmy o tym co działo się u niej przez kilka lat, przez które nie miałyśmy kontaktu.
Potem tematem byłam ja.Już nie chciałam udawać, bo przecież ona jako jedyna spytała się co u mnie...
Powiedziałam:
- Bywało gorzej, ale teraz też nie jest dobrze.
- Czemu?Coś się stało?
- Nic się nie stało... chyba
- To czemu nie jest dobrze?
Opowiedziałam o tym, że nie mam nikogo.O tym jak mi trudno żyć z myślą, że jestem niepotrzebna.Po jej minie wiedziałam, że nie tego się spodziewała.Bo przecież ja jestem taka szczęśliwa według wszystkich innych.Nikogo nie potrzebuję, bo sama daję sobie świetnie radę.Tak, chyba w snach.W rzeczywistości tak nie jest.Ale kogo to obchodzi.
W odpowiedzi usłyszałam słowa, które w pewnym stopniu zabolały:
- Jak to?Dlaczego tak mówisz?Przecież tak nie jest.
Już chciała powiedzieć: ,,Skąd to wiesz?Widocznie nie znasz mnie na tyle, żeby wiedzieć jaka jestem w środku'' lecz powiedziałam, że się spieszę i poszłam.

Następnego dnia

Znów dopadła mnie bezsilność.Znów wzięłam do ręki żyletkę.Tym razem każde cięcie było mocniejsze.
Każdy dzień jest dla mnie tak bardzo trudny.Wymaga tylu sił, których przecież nie mam.Nie widzę nadziei, sensu w tym, żeby dalej żyć.Dlatego każdy dzień, który kończę żywa jest dla mnie wygraną.
Czuję nieopisaną nienawiść do samej siebie.Czuję, że jestem beznadziejna, że jestem tylko ciężarem dla całego świata.I, że lepiej by było gdybym odeszła stąd... nie zostawiła po sobie żalu, pustki...

,,Niektóre rzeczy i miejsca już nigdy nie będą takie same.Zabrało w nich osób, które nadawały im wyjątkowego znaczenia.''

,,Bo najtrudniej jest skończyć, zapomnieć i zacząć od nowa.Koniec często jest nagły, a zapominanie może trwać nawet całe życie''

Od autorki:Tak wiem, że krótki, przepraszam.
Dziękuję za poprzednie komentarze.Dziękuję mojej kochanej przyjaciółce(wiem, że to czytasz Paulina).Nie wiem co bym bez niej zrobiła, bo teraz mam tylko ją.
DZIĘKUJĘ <3 Kocham Was, do nn
Tagi: 18
16.11.2013 o godz. 22:39
Oczami Rose

Mijały sekundy, minuty, a nawet godziny, a ja nadal siedziałam sama w pokoju.Nie miałam się do kogo odezwać.Przecież znowu zostałam sama, nie wiadomo nawet na ile.Miesiąc?Dwa?Rok?Kilka lat?A może i na zawsze?

,,Nikt nie wie, ile przeszła. Lepiej patrzeć z boku, niż przechodzić przez to bagno z ciężką łzą w oku.''

Chciałabym mieć osobę, która będzie zawsze przy mnie nie tylko w tych gorszych chwilach, ale też w najlepszych.Osobę, która zawsze mnie zrozumie.

Dwa tygodnie później


Przez kilka dni nic się nie zmieniło na lepsze...a może i nawet na gorsze.Z przyjaciółkami nie miałam kontaktu.Pewnie nie mają czasu.Niestety, a czas leci dalej.A ja czuję się samotna.
Zupełnie niepotrzebna.Po co komu się mną przejmować?Lepiej mnie nie znać, nie myśleć o tym jaki mam humor.Czy jestem szczęśliwa, a może czegoś/kogoś mi do szczęścia brakuje?
Ale pogodziłam się już z tym wszystkim.
Dziś wyszłam na spacer.Byłam w parku.Tak jak zawsze rozglądałam się i patrzyłam jacy ludzie są szczęśliwi, a może po prostu tak jak ja udają?

,,Skutkiem prawdziwego szczęścia nie jest uśmiech na ustach, tylko radość w oczach.''

,,Jedyne co w naszym życiu pozostaje niezmienne to nasze oczy, które zdradzają wszystkie emocje.''

Wracając do domu weszłam do sklepu.Kupiłam coś, czego kupić nie powinnam.Ale jednak.

Chwilę później

Po wejściu do domu szybko rzuciłam torebkę na krzesło.Do ręki wzięłam żyletkę, którą kupiłam chwilę temu.

,,Ból fizyczny minie... Ból psychiczny zawsze będzie boleć i zostawi po sobie blizny, które już nigdy nie znikną...''

Jedna chwila, jedno cięcie.I uczucie, że jest lepiej.Aż nagle usłyszałam telefon. ,,Chyba komuś się przypomniało, że istnieję'' - pomyślałam.
Dzwoniłam mama.Odebrałam, nie rozmawiałyśmy długo, bo mama się śpieszyła.Nie rozumiem po co dzwoniła, skoro się śpieszy?
Po odłożeniu telefonu znów do ręki wzięłam żyletkę i wykonałam następne cięcia.Odłożyłam żyletkę i pobiegłam szybko do łazienki.Krew szybko spływała po mojej ręce.Przyznam, że trochę szczypało.
Miał być to pierwszy i ostatni raz, ale czy mi się uda?Wygrać z uzależnieniem...

Od autorki:
Przepraszam, że rozdziała taki krótki, ale cóż.Miałam dodać w sobotę, ale napisałam wcześniej.
Wiem, że nie jest wesoły, ale zapowiedziałam wcześniej.
Opisałam w nim trochę to co czuję (oprócz cięcia, bo ja tego nie robię)
To tyle.Paaa, do nn <3
Tagi: 17
06.11.2013 o godz. 17:50
Oczami Rose

Przyznam, że byłam trochę w strachu.Nie wiedziałam co pomyślała Amy o moich bliznach, które było już coraz mniej widać.Wstydziłam się ich, ale często też o nich zapominałam... tak jak dzisiaj.

Chwile później, narracja 3-osobowa

Rose miała przeczucia, nie była pewna od czego zacząć.Czy powiedzieć również o wydarzeniu, którego wprawdzie nie pamięta?A może Amy chce jej o czymś zupełnie innym powiedzieć?
Nie miała jednak powodów do obaw.Co prawda Amy pytała się o jej blizny.Opowiedziała wszystko dokładnie ze szczegółami, a później z jej oczu popłynęły łzy.Wspomnienia wróciły.Wrócił tamten dzień i zabrane z życia 2 miesiące przez które Rose była w śpiączce.
Teraz miała wsparcie, teraz miała przy sobie przyjaciółkę.
Tylko w tym był też problem.Bo już jutro Amy musiała wyjeżdżać.Już jutro...


,,Wszystko przetrwa, miłość, przyjaźń, marzenia.Bez względu na odległość, granice czy przeszkody jakie staną na drodze.Wystarczy tylko chcieć i wierzyć, że można.''

Wierzyły - od zawsze.Wciąż miały nadzieje.Nigdy się nie poddały.Kiedyś obiecały sobie, że spotkają się i co?Marzenie się spełniło.

,,Są chwile, które w pamięci zostają i choć czas mija, ona nadal trwają. Są takie osoby, które raz poznane już zawsze będą zapamiętane.''

,,Przyjaźń to bardzo silne uczucie, może być silniejsze nawet od miłości. Za nic na świecie nie pozwól żeby znikło.''

,,Przyjaciel, nadal wierzy w Ciebie choć już nikt inny nie wierzy, łącznie z Tobą samym, słucha, chociaż słuchał to już wiele razy, jest przy Tobie gdy Ci się nie układa i nigdy nie mówi: 'A nie mówiłem' ? Pomaga Ci pozbierać i skleić to, co stłukłeś.''

Czas przyjaciółkom mijał bardzo szybko.Rozmawiały na każdy temat.

Następnego dnia

Nadeszła chwila, której nie chciała żadna.
Nadeszło pożegnanie, które było trudne.Znów Rose będzie odczuwać strach, że widzi swoją przyjaciółkę po raz ostatni.

Godzinę później

Rose siedziała sama w swoim pokoju w zupełnej ciszy.A przecież cisza zabija myśli, cisza nie przynosi słów... rozdziela bardziej niż przestrzeń.

Od autorki:Przepraszam, że rozdział krótki i za to że nie dodałam tydzień temu, ale...tydzień temu prawie straciłam przyjaciółkę i wtedy nie miałam chęci do pisania.
Wiem, że rozdział jest do bani..Następny powinien być dłuższy i zdradzę że wesoły raczej nie będzie
Tagi: 16
31.10.2013 o godz. 22:31
Następnego dnia

Leniwym krokiem wstałam z łóżka.Dzisiaj i tak nie miałam co robić.Kolejny nudny dzień.Jednak moja podświadomość nie dała mi spokoju.Coś w niej mówiło mi, że dzisiaj coś się wydarzy.
Przed wejściem do łazienki wybrałam ciuchy, które już za chwilę na siebie włożę.
Pół godziny później byłam już gotowa.
Pomyślałam, że wyjdę z domu i rozejrzę się za pracą.Może ktoś w galerii potrzebuje kogoś do pomocy?
Zabrałam ze sobą torebkę uprzednio wkładając do niej najpotrzebniejsze drobiazgi.
Już po chwili byłam na świeżym powietrzu.Wzięłam głęboki wdech i poszłam dalej.Mijałam wiele sklepów, do niektórych wchodziłam pytając się o pracę.Niestety nikt nie potrzebował rąk do pracy.
Zrezygnowana usiadłam na najbliższej ławce.Spuściłam głowę w dół.I co?Zauważyłam kartkę, a raczej ogłoszenie, które wiatr przesuwa z jednego miejsca na drugie.Podniosłam ją i przeczytałam:

,,Potrzebujemy osoby(studentki) do pracy na stanowisko sprzedawcy/pomocnika do sklepu odzieżowego ,,Stars''.
Nowy Jork, galeria ,,Dreams'', II piętro''


Pomyślałam, że pomimo tego, że nie studiuję to mnie przyjmą.Postanowiłam spróbować jeszcze dziś.
Wyciągnęłam z torebki mój telefon.Sprawdziłam godzinę, była 14:00.

2 godziny później


Dostałam pracę.Na razie na okres próbny na miesiąc.Ale za to jestem teraz bardzo szczęśliwa.
Wróciłam do domu.
Usiadłam na łóżku.Chciałam chwilę odpocząć.Niestety nie długo.Już 5 minut później usłyszałam dzwonek do drzwi.Kto to?Sama nie wiem.Nikogo się nie spodziewałam.Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazały się dwie osoby.Kto?Amy i Vanessa.
Byłam w szoku.Nie myślałam, że mnie odwiedzą.
- Co Wy tu robicie? - spytałam.
- Nie cieszysz się?Jak nie chcesz to możemy już iść...
- Żartujesz?Nie pozwolę Wam tak teraz odejść.

3 godziny później, narracja 3-osobowa

Wspólne chwile przyjaciółek mijały szybko, nawet bardzo.
Przez 3 godziny opowiadały co się wydarzyło w ich życiu przez czas, w który się nie widziały, a nawet nie kontaktowały.Przez brak czasu.
Rose była ubrana w bluzkę z krótkim rękawkiem.I dopiero teraz zorientowała się, że powinna ubrać coś innego.Dlaczego?Bo na jej rękach były blizny...po wypadku.Niestety Amy je zauważyła.Nie mówiła tego na głos.Ale gestem dała do zrozumienia, że się nie pokoi.
Chwilę później Vanessa musiała już iść.Ponieważ miała samolot.I znów pożegnanie, które Rose ciężko znosi.
W myślach bo wiem zawsze miała słowa: ,,To smutne, że pewnego dnia pożegnamy tak jak zawsze, ale już nigdy więcej nie zobaczymy''.
Zawsze się tego obawiała, tego, że zobaczy przyjaciółki po raz ostatni.

Od autorki:Przepraszam za opóźnienie z rozdziałem, ale od poniedziałku do piątku nie miałam czasu, a wczoraj nic mi nie wychodziło.
A co do rozdziału to jak myślicie co Amy powie Rose?A czy Rose powie prawdę?Opowie o wypadku i o wcześniejszym zdarzeniu?
Tagi: 15
20.10.2013 o godz. 11:57
wikalovemi
Duplicity, friendship and maybe love?
Skąd: Polska, woj. lubuskie
O mnie: 15-latka w wybujałą wyobraźnią i wielkimi marzeniami
statystyki
sekcja użytkownika